Menu
Archiwum
Nasi Partnerzy
Urząd Miasta
Malbork7
Strona internetowa
Jak oceniasz naszą nową stronę internetową ?
jest świetna!
fajna
może być
taka sobie
bez rewelacji
koszmarna
Sonda
Jak myślisz,które miejsce w tym sezonie zajmie nasza drużyna
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
Aktualności
Trzeci "przegrany remis"
Data: 2018-01-14
Godzina: 18:36
Liczba wyświetleń: 217

DWA OBLICZA MECZU ze STALĄ
TRZECI PRZEGRANY REMIS

Zanim jednak przystapie do relacji z meczu, chciałbym przeprosić za dobowe opóźnienie. Obiektywne względy pozasportowe i nawet nie osobiste uniemożliwiły mi wcześniejsze przygotowanie i zamieszczenie relacji.
Przed sobotnim meczem z trzecią drużyną tegorocznej stawki pierwszoligowców nikt raczej nie miał wątpliwości, ze to właśnie gorzowska Stal będzie faworytem a zespół malborki stawał przed niezwykle trudnym wyzwaniem. O samym meczu natomiast można powiedzieć, że było to widowisko z dwoma obliczami rozgraniczonymi przerwą. Finał tego widowiska był taki, że mecz zakończył się remisem ale oba zespoły uzyskały zdobycz punktową – gorzowianie po raz drugi w tym sezonie byli skuteczniejsi w wykonywaniu rzutów karnych a malborczycy po raz trzeci przegrali
Wynik spotkania w drugiej minucie otworzył Iwan Telepniew. Nie długo jednak, bo około 20 sekund malborczycy cieszyli się z prowadzenia. Krótko po wznowieniu gry od środka wyrównującą bramkę zdobył gorzowianin Chełmiński. Około remisu wynik kształtował się do siódmej minuty spotkania. Kiedy czwartą bramkę dla gości (na 3:4) zdobył Kryszeń prowadzenie cały czas było po stronie gorzowian. trzykrotnie ( w 22 , 24 i 30 minucie) rosło ono nawet do sześciu trafień. Gorzowianie bezlitośnie wykorzystywali wszystkie błędy własne zawodników malborskich, którzy często gubili piłkę a bywało, że podawali piłkę do rywala co również kończyło się indywidualną akcją kontrującą, za która nie zdązylyli malborscy defensorzy.
Na przerwę zespoły schodziły przy pięciobramkowym prowadzeniu zespołu z „ligowego podium”.
Nawet nie próbuję się domyślać, jak w czasie przerwy wyglądała w szatni rozmowa trenera Stankiewicza z zawodnikami.
Powinno bowiem wystarczyć stwierdzenie, że na drugąpołowę wybiegli na parkiet ci sami zawodnicy, ale całkiem inny zespół.
Od początku drugiej połowy akcje malborczyków przeprowadzane były z rozwagą a jednocześnie z przemyślaną dokładnością. Skutek „odmiany zespołu” był taki, że w ciągu trznastu minut gry po przerwie zespół Igora Stankiewicza zdołał nie tylko odrobić całą stratę z pierwszej części, ale i uzyskał jednobramkowe prowadzenie 20 : 19.
Od tego momentu mecz dostarczył widzom emocji, na jakie wszyscy liczyli przed odwiedzeniem malborskiej hali.
Gra bowiem toczyła się bowiem na zasadzie „bramka za bramkę” Przewagę jednego trafienia uzyskiwali goście a malborczycy „gonili wynik” doprowadzając do remisu. Po wyrównującej bramce (na 28:29) Marka Boneczki w 60 minucie i stracie piłki przez gorzowian, jeszcze piętnaście sekund przed syreną końcową stworzyła się szansa na komplet punktów dla malborczyków. Po przerwie na prośbę trenera Stankiewicza, nasi zawodnicy niezbyt dokładnie zrealizowali nakreślony sposób rozegrania ostatniej akcji meczu i po próbie pokonania gorzowskiego bramkarza pięć sekund przed syreną końcową piłka minęła bramkę. Gorzowianom zabrakło już czasu na kolejną akcję i mecz zakończył się remisem.
O wyłonieniu „remisowego zwyciężcy” miały więc zadecydować rzuty karne. Te zakończyły się jednak tak, jak już wspomniałem na początku informacji. Serię rzutów karnych zaczynali malborczycy. Wykonane zostały jedynie cztery serie, w których goście wykazali się stuprocentowa skutecznością. Malborczycy natomiast pokoywali bramkarza gości tylko dwukrotnie. Zgodnie z regulaminem rzuty karne wykonywane po remisie w czasie regulaminowym nie są brane pod uwagę w statystykach tabeli strzelców. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że skuteczność rzutów z siódmego metra w celu wyłonienia zwycięzcy obie drużny zanotowały identyczną jak w czasie regulaminowym.

   POLSKI CUKIER-POMEZANIA - KS STAL Gorzów Wielkopolski 
   28 : 28 (12:17) [karne 2:4]  

Polski Ccukier: Kądziela – 1 bramka, Kochański – Boneczko – 7 bramek , Telepniew – 7 , Dukszto – 4 , Kopyciński – 4 , Skwierawski – 2 , Spychalski – 2 , Cieślak – 1 oraz Cichocki i Orzechowski ;
Rzuty karne: 2 / 4 ; Kary: 10 minut (Telepniew – 4 minuty, Spychalski, Cichocki i Boneczko – po 2 minuty)
KS Stal Gorzów: Marciniak, Nowicki – Stupiński – 8 bramek , Kryszeń – 6 , Serpina – 5 , Starzyński – 3 , Chełmiński – 3 , Turkowwski – 3 oraz Droździk, Bronowski, Smolarek Marcin i Bekisz ;
Rzuty karne: 4 / 4 ; Kary: 12 minut (Droździk – 6 minut , Chełmiński, Serpina i Turkowski – po 2 minuty.
Uzupełnieniem relacji będzie tradycyjny „wycinek z protokołu meczowego

...  oraz pomeczowe wypowiedzi trenerów.
Oto nagrane po meczu rozmowy:

z trenerem Igorem Stankiewiczem (Polski Cukier):

i Dariuszem Molskim (KS Stal) :


WASZE KOMENTARZE (6)
jz
14-01-2018 (19:46)
Pytanie do p. trenera : czy ta "długa ławka" to tylko do oglądania ? Czy rzeczywiście nasi zawodnicy są tak uniwersalni, że każdy może grać na każdej pozycji ? Czy branie czasu ( na 15 sekund przed końcem meczu)kiedy mamy piłkę i pustą bramkę u rywali , to najlepszy sposób na rozstrzygnięcie meczu ?
wqwiony kibic
15-01-2018 (22:40)
Decyzja o wzięciu czasu 15 sekund przed końcem w istniejących okolicznościach z pewnością ma olbrzymie szanse na załapanie się do podręczników trenerskich w rozdziale "Czego pod żadnym pozorem nie wolno robić". Wielka szkoda i wielkie rozczarowanie. Mam, niestety raczej bezpodstawną nadzieję, że ktoś wyciągnie z tego ogromnego błędu wnioski.
wqwiony kibic - u
15-01-2018 (23:06)
Co Ty gościu pierdzielisz ??? Pewnie jesteś na tyle młody i słabo zorientowany, że nie znasz handballowej jednostki czasu "1 WENTA", która wynosi własnie 15 sekund. Kiedyś ( w 2009 roku) te 15 sekund czyli wzięty czas przez trenera wentę i strzelona w tym czasie bramka zadecydowały o o awansie reprezentacji do półfinału mistrzostw świata. Bądź wiec sobie nadal "wqwiony" ale bzdur nie wypisuj.
wqwiony kibic
15-01-2018 (23:41)
O ile pamiętam, a w przeciwieństwie do niektórych młodych gniewnych niezorientowanych pamiętam tamte czasy, to decyzja trenera Wenty (będącego parę(dziesiąt) niebios wyżej, niż trener S.) przyniosła kompletnie inny rezultat, niż bezmyślne, sabotujące mecz i kompletnie pozbawione sensu przerwanie akcji w momencie, gdy mając pustą bramkę przeciwnika można było ten mecz wygrać. W tym konkretnym przypadku zespół odniósł bolesną porażkę. Dodatkowo to niestety nie jest ani pierwsza, ani druga ani nawet dziesiąta zła decyzja obecnego trenera. Może więc pora się pożegnać i poszukać szczęścia gdzieś indziej, gdzieś na swoim poziomie.
Kibic
16-01-2018 (07:38)
Koledzy chyba nigdy nie ogladali poważniejszej pilki ręcznej. W takich sytuacjach trenerzy zawsze biora czas na 15 sekund przed koncem, by ustalic dokladnie zagrywkę ale jak wiadomomo nie zawsze ona jest skuteczna, tak bylo niestety w tym przypadku.
jz
17-01-2018 (09:49)
Koledzy , drogi Kibicu, oglądają czasami poważną piłkę ręczną i zapewniam, że nie trzeba być geniuszem , by orientować się ,że zagrywka będzie ustawiona pod Iwana Telepniewa , jedynego nie bojącego się rzucić. Rywale też o tym wiedzą , niestety... P. Stankiewicz nie ma aktualnie zawodników , którzy rozstrzygają wynik meczu w ostatnich 15 sekundach ...

Pseudonim:
Komentarz:
Kod z obrazka: